Bardzo zdrowa roślinka z tego selera. Ma dużo fosforu,
wapnia i potasu, mnóstwo witaminy B i E, a jego eteryczne olejki koją system
nerwowy. No i, co dla niektórych może być w selerze naciowym najcenniejsze,
podnosi libido.
Sałatka z selera jest bardzo prosta i szybka w wykonaniu. I przepyszna!
Potrzeba, poza selerem, migdały, rodzynki, majonez, łyżeczkę
musztardy, sól i pieprz czarny mielony.
Migdały zalewa się w miseczce wrzątkiem, a gdy woda ostygnie
ich łuska sama schodzi. Dużym ostrym nożem trzeba migdały posiekać. Niezbyt
drobno. Rodzynki zalać gorącą wodą i po ok. 10 minutach odcedzić na sicie. Łodygi
selera, po odcięciu listków i dokładnym umyciu każdej gałązki (bo między nimi
gromadzi się ziemia) obiera się z zewnętrznych włókien jak poczciwy rabarbar. Następnie kroi w jak najcieńsze
plasterki. Nie podaję wagi
poszczególnych produktów, bo zasada jest taka, że na dwie garści poszatkowanego
selera dodaje się garść migdałów i garść rodzynek. Korzystając z tych proporcji
można zrobić kolacyjkę dla dwóch osób albo pełną michę jako dodatek do dań z
grilla dla wielu osób.
Po wymieszaniu w misce składników dodaje się 1-2 łyżki
majonezu, trochę musztardy (niekoniecznie), sól i pieprz. Wymieszać i wstawić
do lodówki. Po dwóch godzinach wymieszać i można podawać. Sałatka przed
podaniem koniecznie musi postać ze dwie godziny, by rodzynki oddały sałatce
swoją słodycz.
Smacznego bardzo!


























